Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

.

Zrozumiałem

odblaskowi ambasadorzy

Dziennikarz motoryzacyjny, producent, prezenter, kierowca rajdowy – Adam Kornacki – jak mało kto rozumie problem bezpieczeństwa na polskich drogach. Jako ambasador kampanii Odblaskowi.pl przestrzega przed brakiem ostrożności kierowców, ale przede wszystkim pieszych. O swoich obserwacjach na ten temat opowiedział nam osobiście.

Pół życia spędził Pan za kierownicą samochodu. Z punktu widzenia kierowcy, specjalisty ruchu drogowego: jak ocenia Pan widoczność pieszych na drodze?

Adam Kornacki: Są miejsca, gdzie ruch kołowy i pieszy są od siebie oddzielone. Jest tak w dużych miastach i przy szybkich drogowych arteriach. Wtedy każdy może czuć się bezpiecznie. Niestety w większości miast, miasteczek i wsi ruch pojazdów, rowerów, maszyn rolniczych i pieszych są ze sobą zespolone na jednej, zwykle wąskiej asfaltowej nitce. Bez chodnika, ścieżki rowerowej, pieszy staje się intruzem na szlaku komunikacyjnym, gdzie często ruch lokalny miesza się z ruchem tranzytowym. I w zasadzie sam musi zadbać o swoje bezpieczeństwo. Przede wszystkim zadbać o to, by być widzianym w dzień i w nocy, a poza tym musi przestrzegać zasad, które w tym miejscu obowiązują.

Był Pan kiedyś świadkiem, jako kierowca, bądź pasażer, sytuacji zagrożenia życia, wynikającej ze słabej widoczności bądź braku widoczności na drodze?

AK: Takich sytuacji podczas moich podróży po Polsce i świecie widziałem mnóstwo. Słynny rolnik leżący w rowie przykryty rowerem typu damka - brzmi to jak żart, ale zawsze trzeba wziąć pod uwagę, że może być to zmęczony pan po wypiciu sześciu piw, a może być to ofiara wypadku wymagająca naszej pomocy. Widziałem pieszego, który wtargnął na ulicę, bo gonił swojego psa - pies zdążył, a człowiek został mocno potrącony przez nadjeżdżające auto, w którym kierowca nie miał najmniejszych szans na jakąkolwiek reakcję. Oczywiście ubrany był w ciemnoszary płaszcz, kompletnie niewidoczny w listopadowy wieczór, nawet na miejskiej ulicy. Takich przygód niestety mogę wymienić wiele - pieszy ma prawo koegzystencji z kierowcą na drodze, powinien być przepuszczany na pasach, ale sam musi dać szansę kierowcy na to, by zostać w ogóle zauważonym.

Dużo Pan jeździ, uważa Pan, że polskie drogi, pobocza są dostosowane do pieszych czy rowerzystów? Brak chodników, trudna droga do i ze szkoły, nieoświetlona jezdnia, brak pobocza - to realne sytuacje?

AK: Jeśli chodzi o ścieżki i chodniki, to jest z tym coraz lepiej w dużych aglomeracjach. Tu rzeczywiście mamy szansę być odseparowanym od innych uczestników ruchu drogowego. Każdy jedzie lub idzie swoim szlakiem, a te szlaki od czasu do czasu przecinają się w dobrze oświetlonych i widocznych miejscach. Do takiego systemu ruchu drogowego powinniśmy dążyć, ale nie od dziś wiadomo, że są w Polsce miejsca, w których nie ma szans na tak wielkie drogowe inwestycje. Wtedy niebezpieczeństwo wisi na włosku. Ogromny ruch samochodów i ciężarówek na drogach wojewódzkich i gminnych wymieszany jest z coraz bardziej popularnymi motocyklami i skuterami, do tego dochodzą rowerzyści i piesi. I tworzy się potworny bałagan, który często prowadzi do tragedii. Podczas przemieszczania się musimy myśleć o innych, ale przede wszystkim musimy skupić się na sobie: widzieć i być widzianym, dlatego tak ważne jest danie innym szansy na odpowiednio wczesne zauważenie nas i właściwą reakcję.

Przypomina Pan swoich dzieciom o zakładaniu odblasków przed wyjściem z domu? Sam Pan nosi odblaski?

AK: Ja urodziłem się i wychowałem w Warszawie, gdzie chodniki są szerokie, ulice są oświetlone. Dzisiaj mieszkam na przedmieściach i rzadko kiedy chodzę na piechotę - większość dystansu pokonuję samochodem, bo to moja praca i pasja. Co tydzień testuję inne auto i każdą sprawę staram się załatwiać właśnie za pomocą czterech kółek, bo łączę wtedy przyjemne z pożytecznym. Moje dzieci dużo jeżdżą rowerami - zawsze z oświetleniem i odblaskami. Na szczęście w mojej okolicy ruch samochodowy jest spowolniony, mamy ścieżki rowerowe, ale i tak staram się, żeby dzieciaki (a mam ich czworo) były odpowiednio wyposażone.

amb kornacki adam dzieci

Jak nakłonić niechronionych uczestników ruchu drogowego do noszenia odblaskowych opasek, skoro nawet druzgoczące statystyki niewiele dają?

AK: To jest żmudna praca, ale cieszę się, że są inicjatywy - jak Wasza kampania - którym nie brakuje zapału i determinacji, żeby te statystyki zmieniać. Drobnymi krokami możemy uzyskać naprawdę wiele. Zawsze powtarzam, że jeśli dzięki jakiejś akcji na naszych drogach będzie choćby o jedną ofiarę wypadku mniej, to jest to już ogromny sukces. Tak jest i w naszym przypadku. Każdy założony na rękę odblaskowy pasek, to drobny kroczek w stronę zwiększenia bezpieczeństwa nas i naszych bliskich. Pamiętajmy, że tragedie w ruchu drogowym, to nie tylko zatrważająca liczba ofiar i rannych, ale także smutek, przygnębienie i wielki żal ich r\odzin, bliskich, znajomych, współpracowników. W XXI wieku wszyscy jesteśmy uczestnikami ruchu drogowego, czy nam się to podoba, czy nie. I sami musimy o siebie zadbać, więc bądźmy widoczni w każdym momencie.

 

Video

Ostatnie w galerii

Warszawa (1)
Warszawa (2)
Warszawa (3)
Warszawa (4)
Warszawa (5)
Warszawa (6)
Warszawa (7)
Warszawa (8)
Warszawa (9)
Warszawa (10)
Warszawa (11)
Warszawa (12)
Warszawa (13)
Warszawa (14)
Warszawa (15)